niedziela, 24 maja 2015

Niedziela dla włosów

Witajcie! Dzisiaj bardzo skromna "Niedziela dla włosów". Nie zrobiłam zdjęcia kosmetyków, których użyłam, ale odbyło się to tak:
  • Na noc nałożyłam na włosy olej Babydream fur Mama.
  • Rano umyłam włosy przy użyciu szamponu i balsamu Objętość i Pielęgnacja Natura Siberica.
  • Na koniec użyłam toniku wzmacniającego i eliksiru odżywczego Elseve na końcówki. 
Włosy prezentowały się tak:



Dzisiaj włosy również nie chciały pozować. :D Suszyłam je przebywając na dworze, dlatego są trochę w nieładzie, nie mogłam ich jakoś ułożyć. Dzisiaj postanowiłam również wstawić zdjęcie moich włosów spiętych w kucyk. Jestem zadowolona z ich stanu, mają się naprawdę dobrze i wyglądają nieźle. 
Jeszcze odrobina prywaty. Mam nowego członka rodziny - oto Elza. :) 



Mam nadzieję, że swoją niedzielę spędziłyście równie miło co ja. Pozdrawiam Was serdecznie!

sobota, 23 maja 2015

Review - mydło cedrowe do ciała i włosów Bania Agafii

Witajcie! Pogoda w Warszawie od rana nakazuje mi wracać do łóżka, ale twardo się opieram i przychodzę do Was z recenzją mojego ostatniego odkrycia. 


Co mówi producent?

Mydło cedrowe, zawiera ekstrakty roślinne i oleje o właściwościach pozwalających zachować młodość ciała oraz siłę i blask włosów. Składniki aktywne: Olej syberyjskiego cedru - aktywnie regeneruje uszkodzoną strukturę włosów, chroni przed szkodliwym wpływem promieniowania UV. Bażyna bajkalska - zawiera flawonoidy, które sprzyjają odżywieniu skóry głowy i wzmocnieniu cebulek włosowych. Żywica sosnowa - dzięki wysokiej zawartości olejków eterycznych, wzmacnia ochronne właściwości skóry. Jagody czerwonego jałowca - bogate w kwasy organiczne, odżywiają i nawilżają. Organiczny olej arniki - zawiera garbnik i witaminę C, zapobiega pojawieniu się łupieżu i wypadaniu włosów. Mydlnica lekarska - jest naturalnym środkiem myjącym. 

Skład:

Aqua, Pinus Sibirica Oil (olej syberyjskiego cedru), Sorbitol (humektant, zapobiega krystalizacji), Sodium Cocoyl Isethionate (łagodny środek myjący), Sodium Methyl Cocoyl Taurate (łagodny środek myjący), Stearic Acid (substancja renatłuszczająca), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk pochodzenia roślinnego), Empetrum Sibiricum Extract (bażyna bajkalska), Juniperus Oxycedrus Extract (jałowiec), Organic Arnica Montana Oil (arnika), Saponaria Officinalis Extract (mydlnica lekarska), Pinus Sylvestris Tar (Empetrum), Cedrus Deodara Oil (cedrowy olejek eteryczny), Guaiacum Officinale Balm (gwajakowiec), Caramel (barwnik), Chlorophyllin Copper Complex (barwnik, pochodna chlorofilu), Benzyl Alcohol (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Benzoic Acid (konserwant).

Moim zdaniem, ten skład jest zachwycający. To on już na wstępie podbił moje serce. 

Konsystencja, kolor, zapach:



Konsystencja przypomina galaretkę, coś w rodzaju żelka. Niewielka ilość produktu wystarczy, by umyć nawet mocno przetłuszczone włosy. Kolor pięknie karmelowy. Zapach? Las zamknięty w pudełku... Przepiękny, intensywny, niestety nie utrzymuje się na moich włosach.

Opakowanie:


Pewnie zdążyłyście już zauważyć, że mam słabość do odkręcanych opakowań. To jest wykonane z solidnego plastiku. Mydło bardzo ładnie się prezentuje na łazienkowej półce. 

Działanie:

Kupiłam mydło do mycia włosów, ale oczywiście przeznaczone jest też do ciała. Świetnie domywa włosy z olejów i odświeża skórę głowy. Zawsze mam wrażenie dogłębnego oczyszczenia, chociaż mydło ma łagodny skład. Nie podrażnia, można spokojnie stosować je do każdego mycia. Zauważyłam, że znacząco wpływa na spowolnienie przetłuszczenia włosów - są dłużej świeże i odbite od nasady. To kosmetyk idealny dla osób niezadowolonych z objętości swoich fryzur - ja po nim mam puszystą czuprynę, ale nie spuszoną! Nie mam obecnie problemu z łupieżem, ale mydło powinno świetnie się sprawdzić u osób z tym problemem. 

Dostępność:

Do nabycia w sklepach internetowych i stacjonatrnych z kosmetykami naturalnymi (rosyjskimi). Ja swoje mydło kupiłam w warszawskiej BioOrganice za 16 zł za 300 ml. To niska cena za kosmetyk o takiej wydajności. 

Podsumowując:

Polecam ten kosmetyk absolutnie wszystkim! To świetny produkt do mycia włosów (i ciała), który nie powinien wyrządzić nikomu krzywdy. Sprawdzi się nawet u ekstremalnych wrażliwców. To także idealny pomysł na prezent - zaraz przecież Dzień Matki. Moja mama takie dostanie. :) 


Miałyście okazję używać? A może próbowałyście innych mydeł? Dajcie znać pod postem. Pozdrawiam!

środa, 20 maja 2015

Niedziela dla włosów

Witajcie po mojej dłuższej nieobecności. Mam wrażenie, że gdy zbliża się sesja, doba drastycznie się skraca. Moje nastawienie idealnie przedstawia ten obrazek: 



Kosmetyki, których użyłam tym razem:


  • Na około godzinę nałożyłam na włosy olej Heenara, a na skórę głowy olej rycynowy rozcieńczony Heenara. 
  • Następnie umyłam głowę przy użyciu odżywki Coconut Oil Hair Chemist oraz mydła cedrowego do ciała i włosów Bania Agafii (jestem w nim zakochana po uszy!).
  • Na godzinę nałożyłam kompres z siemienia lnianego, czyli popularnie nazywanego "glutka". Wykorzystałam też ziarenka, które zostały po wygotowaniu i nałożyłam je na buzię. Podobno wyglądałam, jakbym miała robaki na twarzy. :D
  • Na koniec użyłam toniku wzmacniającego i eliksiru odżywczego Elseve.
Włosy zaraz po wyschnięciu (zdjęcie z fleszem):


Zdjęcia rano, po koczku, włosy rozczesałam TT. Zdjęcia dwa, bo włosy nie chciały ładnie zapozować. ;) 



Uwielbiam to, co siemię lniane wyczynia z moimi włosami. Te magiczne procesy sprawiają, że są mięsiste, przyjemnie dociążone, aksamitne w dotyku. Do siemienia wracam bardzo często, mam zamiar przetestować także olej lniany - jestem ciekawa, czy się u mnie sprawdzi. Mydło cedrowe skradło moje serce, niedługo pojawi się szczegółowa recenzja. Na tę chwilę powiem, że idealnie domywa włosy z oleju i sprawia, że są odbite od nasady. 

Jak Wasza "Niedziela dla włosów"? Dajcie znać, a tymczasem wracam do nauki... :)

poniedziałek, 11 maja 2015

Niedziela dla włosów

Hej! Dzisiaj moja "Niedziela dla włosów", w której dwie nowości pielęgnacyjne. 

Czego użyłam? 

  • Na około 45 minut nałożyłam na długość włosów olejek odbudowujący Yves Rocher, a na skórę głowy olej rycynowy wymieszany z YR. To mieszanka którą najczęściej stosuję w ostatnim czasie. 
  • Następnie na 10 minut nałożyłam maskę dla wrażliwej skóry głowy NaturVital, w celu zemulgowania oleju.
  • Kolejnym krokiem było umycie włosów. Użyłam do tego odżywki Garnier Fructis Oleo Repair oraz nowego mydła cedrowego do ciała i włosów Bania Agafii. Po pierwszym użyciu jestem nim zachwycona i mam nadzieję, że tak zostanie. 
  • Zdecydowałam się pierwszy raz na laminowanie włosów żelatyną. Do tej pory jakoś bałam się tego zabiegu - zupełnie nie wiem czemu. 1 łyżkę żelatyny rozpuściłam w około 1/3 szklanki gorącej wody. Poczekałam, aż ostygnie i wymieszałam z maską NaturVital do konsystencji gęstego budyniu. Trzymałam około 50 minut na włosach i obficie spłukałam wodą. 
  • Na koniec użyłam toniku wzmacniającego oraz eliksiru odżywczego Elseve na końcówki.
Tak włosy prezentowały się jeszcze tego samego dnia (zdjęcie przy użyciu lampy błyskowej):


A tak po nocy rozczesane drewnianym grzebieniem:


Jestem pozytywnie zaskoczona efektem laminowania na moich włosach. Najbardziej bałam się obciążenia. Tymczasem włosy były (i w dalszym ciągu są) niewiarygodnie miękkie, błyszczące i wygładzone. Mam ochotę ciągle je gładzić! :D Nie zostały też obciążone - mam wrażenie, że nawet miały w ciągu dnia więcej objętości. Świetnie się rozczesują i w ogóle nie plączą. Końce zostały dociążone, z czego bardzo się cieszę. Laminowanie na pewno na stałe zagości w mojej pielęgnacji włosów i Wam również je polecam. 

Testowałyście już ten zabieg? Pozdrawiam!

niedziela, 10 maja 2015

Plany na maj

Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was ze swoimi planami na ten miesiąc. Post z serii "Niedziela dla włosów" pojawi się jutro. :) W przeciągu najbliższego tygodnia wstawię również zużycia z poprzedniego miesiąca, czyli denko.

1) Czystek i pokrzywa - czyli kontynuacja kwietniowych planów. Idzie mi świetnie, zwłaszcza z pokrzywą, której smak uwielbiam. 

2) Wiosenne przesilenie - całe moje ciało nienawidzi wiosny i lata. Wiem, że wielu z Was wyda się to idiotyczne, ale tak jest. Moje włosy świetnie mają się jesienią i zimą, za to wiosną co roku obserwuję coś w rodzaju 'sezonowego wypadania włosów' - po prostu w tym okresie wypada ich więcej niż zwykle. Nie są to ilości ponad normę, ale muszę trzymać rękę na pulsie. Stąd ciągła kuracja z pokrzywą i czystkiem oraz zewnętrzne zabiegi pielęgnacyjne. 

3) Sport, sport, sport - nie to, że dopiero teraz postanowiłam ćwiczyć! :D Jest coraz cieplej, więc mogę sobie pozwolić na częstszą aktywność fizyczną na dworze (głównie bieganie). Zawsze ćwiczę co najmniej 3 razy w tygodniu, ale zamierzam zwiększyć częstotliwość i intensywność aktywności. 

4) Lekki brzuszek - czyli korzystanie z dobrodziejstw natury! W sklepach mamy dostępnych coraz więcej świeżych, sezonowych warzyw i owoców z Polski. Okres wiosny i lata to idealna okazja by zrezygnować z ciężkich potraw i wypróbować ich lżejszych wersji. Mój plan jest taki by moja dieta była w większej części wegańska, wręcz surowa.

5) Obrona przed słońcem - w domyśle przed promieniami słonecznymi. Mam okrutne uczulenie na słońce, co objawia się zaczerwienieniem skóry, okropnie wyglądającą wysypką, która strasznie swędzi... Jest to dla mnie przykre, bo filtry niestety nie są wstanie zmniejszyć tego efektu. Niemniej jednak moja obrona (bo to już nie jest ochrona, tylko coś więcej!) przed szkodliwymi działaniami promieniowania musi być wzmożona i tym samym oprócz twarzy, obejmie także ciało i włosy. 

6) Pomniejszanie zapasów - ponownie kontynuacja planów z poprzedniego miesiąca. Idzie mi bardzo dobrze, nie robię w ogóle zakupów = oszczędność pieniędzy. ;)

A jakie są Wasze postanowienia na piąty miesiąc roku? Pozdrawiam!

piątek, 8 maja 2015

Review - Oillan Baby szampon nawilżający

Witajcie! Dzisiaj kolejna recenzja, tym razem produktu, który ukoił moją skórę głowę po podrażnieniu i jest po prostu kosmetykiem wartym polecenia. 


Oillan Baby szampon nawilżający od pierwszych dni życia

Co mówi producent?


Szampon o wyjątkowo delikatnej niskopieniącej formule (nie zawiera SLES/SLS) łagodnie myje i pielęgnuje włosy oraz wrażliwą skórę głowy. Starannie dobrane składniki pielęgnacyjne, w tym naturalna betaina i gliceryna, intensywnie nawilżają oraz chronią skórę i włosy, przeciwdziałając przesuszeniu. Bisabolol i ekstrakt z pestek dyni niwelują stany zapalne oraz zapobiegają podrażnieniom, łagodząc objawy łojotokowego zapalenia skóry (ciemieniuchy). Preparat nie powoduje łzawienia ani podrażnienia spojówek.

Skład:

Aqua - woda
Lauryl Glucoside - łagodna substancja myjąca, działa łagodząco
Glycerin - gliceryna
Cocamidopropyl Betaine - łagodna substancja myjąca, również działa łagodząco
Betaine - betaina, związek organiczny otrzymywany z buraka cukrowego; humektant, działa nawilżajęco
Cucurbita Pepo Seed Extract - ekstrakt z pestek dyni, działa nawilżająco i łagodząco
Coco-Glucoside - bardzo łagodna substancja myjąca
Glyceryl Oleate - emolient, zapobiegania nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni
Bisabolol - alkohol występujący w olejku eterycznym z rumianku, działa antyseptycznie, łagodząco, przeciwzapalnie
Lactic Acid - kwas mlekowy, substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka
Parfum - zapach

Skład krótki, bez jakichś udziwnień - bardzo mi się podoba. Przypomina mi trochę skład szamponu, który kiedyś sama zrobiłam. Nie znajdziemy to silnych detergentów, parafiny, silikonów, parabenów, syntetycznych konserwantów, alkoholu, glikolu propylenowego, PEG czy barwników.

Konsystencja, kolor, zapach:


Konsystencja moim zdanie nie za rzadka, nie za gęsta - w sam raz. Jak większość delikatnych szamponów jest nieco "tępy" w użyciu i trzeba go użyć troszkę więcej. Polecam wcześniej spienić go z odrobiną wody. Koloru brak - szampon jest przezroczysty. Zapach typowy dla szamponów dla dzieci - delikatny, odrobinę pudrowy, przyjemny. 

Opakowanie:


Opakowanie to butelka z miękkiego plastiku zakończona końcówką z dzióbkiem, co pozwala na optymalne dozowanie kosmetyku. Minusem może być zakrętka - wiem, że wiele z Was jej nie lubi. Dla mnie nie stanowiła problemu, ale rozumiem, że czasem może być niepraktyczna. 

Działanie:

Szampon kupiłam jeszcze tego samego dnia, gdy zauważyłam u siebie potworne podrażnienie skóry po Jantarze. Już po pierwszym myciu skóra była odczuwalnie i widocznie ukojona, przestała swędzieć. Przez jakieś 2 - 3 tygodnie używałam go przy każdym myciu głowy i nigdy nie wystąpiło żadne przesuszenie. Bałam się, że włosy po jego użyciu będą pozbawione objętości, ale w moim przypadku dodawał jej włosom! Byłam (i w dalszym ciągu jestem) zachwycona tym efektem. Myślę, że może plątać włosy, dlatego użycie odżywki uważam za konieczność. Nie wysusza włosów, nie puszy ich. Ten szampon ma naprawdę same plusy!

Dostępność:

Ja osobiście zakupiłam szampon w aptece w rodzinnym mieście, ale kosmetyki z tej serii dostępne są w SuperPharm, Hebe, Rossmannie i na pewno wielu innych sklepach. Cena to około 25 zł za 200 ml - może wydawać się, że to dużo, ale gwarantuję, że nie będą to zmarnowane pieniądze.

Podsumowując:

Polecam ten szampon wszystkim, zwłaszcza osobom z wrażliwym skalpem, borykającym się z ciągłym podrażnieniem i przesuszeniem skóry głowy. Może okazać się pierwszym krokiem w kierunku odzyskania równowagi. Producent wywiązuje się z wszystkich danych obietnic - szampon działa nawilżająco i łagodząco już od pierwszego mycia. I jest produkowany przez polską markę Oceanic. :) 


Używałyście tego szamponu? Znacie inne dobre, łagodne kosmetyki tego typu? Dajcie znać w komentarzach. Pozdrawiam!

wtorek, 5 maja 2015

Niedziela dla włosów

Witajcie! Dzisiaj kolejna "Niedziela dla włosów". Czego użyłam tym razem?

  • Na około 45 minut nałożyłam na długość włosów olejek odbudowujący Yves Rocher, a na skórę głowy olej rycynowy wymieszany z YR.
  • Następnie na około 15 minut nałożyłam maskę dla wrażliwej skóry głowy NaturVital, by ułatwić zmycie oleju. 
  • Wykonałam peeling skóry głowy: 3 łyżki cukru, 1 czubata łyżka glinki różowej, 10 kropel olejku rozmarynowego i 2 łyżki szamponu nawilżającego Love2MIX (nie ma go na zdjęciu). Delikatnie wszystko ze sobą wymieszałam i zrobiłam masaż wilgotnej już skóry głowy. 
  • Następnie umyłam włosy metodą OMO w celu domycia włosów z glinki i cukru: odżywka Malina i Hibiskus Avon Naturals, szampon Oillan Baby i odżywka kokosowa Hair Chemist (zabrakło na zdjęciu).
  • Na koniec użyłam toniku wzmacniającego do skóry głowy i eliksiru odżywczego Elseve na końce.
Zdjęcie wykonałam następnego dnia rano. Włosy po koczku-ślimaczku i rozczesaniu Tangle Teezer: 


Bardzo lubię swoje włosy po użyciu glinki. Są puszyste, dłużej zachowują świeżość (to również sprawka olejku rozmarynowego) i świetnie się układają. Włosy były mięciutkie i idealnie dociążone. O tym jak stosuję glinkę niedługo pojawi się oddzielny post, ale już tutaj szczerze ją polecam. :)

Nie wiem, czy widziałyście ten filmik, ale mi bardzo się podoba:100 lat modnych fryzur w 2 minuty
Pozdrawiam Was i do zobaczenia! :)