czwartek, 29 stycznia 2015

LXXIX





 Widziałam zdjęcia genialnego Capy!









Nareszcie wybrałam się do Zachęty. Polecam, bo niektóre wystawy kończą się na początku lutego. Na koniec kupiłam ten świetny plakat. Zdjęcia robione telefonem.
A później kupiłam najlepsze pączki w Warszawie.

środa, 28 stycznia 2015

LXXVIII / shopping



 bag / Nenukko 
wallet / Mohito
socks / COS

Dzisiaj przyszalałam. Torba Nenukko podobała mi się od jakiegoś czasu i nareszcie zdecydowałam się na jej zakup. Po długich poszukiwaniach znalazłam świetny portfel w Mohito. A skarpetki... Cóż, postawiłam na jeden mocny akcent na nadchodzący sezon. COS zna się na rzeczy.

wtorek, 27 stycznia 2015

LXXVII





 new in





“I love you without knowing how, or when, or from where. I love you simply, without problems or pride: I love you in this way because I do not know any other way of loving but this, in which there is no I or you, so intimate that your hand upon my chest is my hand, so intimate that when I fall asleep your eyes close.” - Pablo Neruda

niedziela, 25 stycznia 2015

Céline Spring 2015 Ready-to-Wear




Proste, minimalistyczne formy. Phoebe Philo wie, jak pobudzić zmysły, odsłaniając niewielkie fragmenty kobiecego ciała. 
źródło: style.com

czwartek, 22 stycznia 2015

LXXV



Są dni kiedy wszystko mnie boli i strach o ten ból chwilami mnie przerasta. Miejsce chłodnego, logicznego rozumowania zastępuje panika i monosylaby w głowie. Drżące ręce. Z każdym dniem coraz bardziej wydaje mi się, że to się nigdy nie skończy.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

LXXIV





 
 
Przez wiele lat nie byłam w stanie niczego wyhodować. Rośliny więdły w moich rękach. Teraz jest inaczej. Kwitną, karmione moją miłością.

wtorek, 13 stycznia 2015

LXXIII / cytat dnia



Dotykam twoich ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysuję je tak, jakby wychodziły spod mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się otworzyć, i wystarczy, bym zamknął oczy, aby zmazać to wszystko i zacząć od nowa; za każdym razem tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród wszystkich, w absolutnej wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała je na twojej twarzy, a które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie odpowiadają twoim ustom, uśmiechającym się pod moimi palcami.
Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą, gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają się w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.
I jeżeli całujemy się aż do bólu - jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu - ta sekundowa śmierć jest piękna.
Jedna tylko jest ślina, jeden zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję, jak drżysz koło mnie niby księżyc odbijający się w wodzie.